wtorek, 1 stycznia 2013

budrysówka

Witam,
minął kolejny rok. Podsumowując całość, był nie gorszy, a właściwie lepszy niż poprzednie. Wierzę, ze kolejny 2013 będzie zgodnie z trendem - całkiem, całkiem.

Minęły też ponad trzy lata prowadzenia bloga. A jest to bardzo ciekawe doświadczenie. Zarówno w personifikacji, jak również wizualizacji swojego stylu.
Cenię sobie pragmatyzm i wygodę w swoich zestawach. Stąd też wątki awanturniczo-podróżnicze z dużym udziałem marynistycznych motywów.
Lubię wyraziste kolory i nieoczekiwane zestawienia. Niezbyt ograniczają mnie różne dogmaty - co, gdzie i jak wypada się ubierać. Oczywiście respektuję wymogi Dress Code w sytuacjach uroczystych i oficjalnych.

Jak już wielokrotnie podkreślałem mój blog nie jest poradnikiem, ani wyrocznią. Czasami może być inspiracją do samodzielnego poszukiwania własnej drogi.
Jednak mój styl, jest moim stylem i nie służy do kopiowania.

Dalej głównym źródłem pozyskiwania różnych szmatek są okoliczne secondhandy. Głównym celem są wyroby o wysokiej jakości, wykonane z dobrych tekstyliów. Im bardziej unikalne, tym lepiej.

Dzisiejsza, w pełni wełniana w swoim naturalnym kolorze budrysówka, jest podwójnym transwestytą. Najpierw typowo męskie okrycie zewnętrzne o militarnym pochodzeniu zostało uszyte w wersji damskiej. W takiej formie trafiło do SH. Bardzo spodobał mi się naturalny kolor wełny i bardzo dobra jakość tkaniny. Kilka dni temu mierzyły ją moje córy i odwiesiły na wieszak. Wczoraj, czyli 31 grudnia 2012 udałem się tam powtórnie i stwierdziłem, że to mój rozmiar.
Już w domu dokonałem kolejnej konwersji z wersji damskiej na męską przekładając zapięcia. Wymieniłem zresztą drewniane kołeczki na rogowe pochodzące z mojej poprzedniej budrysówki. Z tamtej nie byłem zbyt zadowolony.
Przy okazji, w ostatnim dniu roku 2012 pozbyłem się kilku innych kurtek i płaszczy. Przypieczętowałem tym samym rosnący udział wątków marynistycznych.

Po dzisiejszym spacerze przy chłodnym wiaterku i uciążliwej mżawce stwierdzam, że wybór był właściwy.

































W kolejnym 2013 roku, życzę wszystkim czytelnikom wiele, wiele optymizmu, a reszta przyjdzie sama.

pozdrowienia Vislav

p.s. kolejny raz przepraszam za brak moich komentarzy do komentarzy, czasami brak odpowiedzi na prywatne wiadomości w innych miejscach.

14 komentarzy:

  1. Świetna budrysówka. Gratuluję rewelacyjnej zdobyczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo dzięki komu :-) najlepszego
      Vislav

      Usuń
  2. Jest świetna, jak i całe Twoje zestawienie. Urzeka mnie ta torba, chlebak jak to niektórzy mieli kiedyś w zwyczaju mówić. Skąd ją wytrzasnąłeś?

    Pozdrawiam

    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej!
      to jest typowa myśliwska torba z dość grubej skóry. Miała jeszcze w środku specjalną zakładkę na naboje, jednak szwy nie trzymały tego elementu zbyt dobrze.
      Znalazłem ją wiszącą na płocie na farmie mojego przyjaciela Ranczera.
      Była już w kiepskim stanie wskutek słońca, a szczególnie deszczów.
      Ranczer znalazł ją w trakcie sprzątanie strychu.
      Dokonałem reperacji i konserwacji oraz wymieniłem uszkodzony pasek na ramię.
      Doskonale się sprawdza od dwóch lat, jako torba na mojego Nikona. Znacznie lepiej, niż typowe torby fotograficzne.

      pozdr.Vslv

      Usuń
    2. Poszperałem trochę. Te torby są pieruńsko drogie! W zasadzie najtaniej znalazłem starą jakąś do renowacji za 150 zł. Miałeś szczęście ze swoją:)

      Usuń
    3. fifty-fifty: szczęście i "sokoli" wzrok :-)

      Wiele vintage rzeczy, jakie posiadam są jedyne i unikalne. Na dodatek wyroby skórzane i czysto wełniane potrafią naprawdę wytrzymać bardzo dużo i bardzo długo. Problemem są zazwyczaj szwy, o ile wykonane były z nici lnianych, lub bawełnianych.

      No i w przypadku wełenek czasami mole potrafią narozrabiać.

      pozdr.Vslv

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Hej!
      <3 Vega jest gwiazdą moich fotoreportaży z różnych wędrówek, zazwyczaj w poszukiwaniu wschodzącego słońca.

      Uwielbiamy te poranne spacery.

      pozdr.Vslv

      Usuń
  4. Panie Wiesławie, z całym szacunkiem, ale ta piękna kurtka nadal jest kurtką damską (chociaż zapinaną na męską stronę. A z marynistyką ma niewiele wspólnego...
    Ale jest b. ładna i dobrze zestawiona z resztą ubrania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej!

      dziękuję za szacunek, jednak pozwolę się nie zgodzić.
      Kurtka ta ma typowy krój dla męskich kurtek tego rodzaju. To znaczy skonstruowana jest z prostokątów, a nie trapezów, jak to w damskich kurtkach bywa.
      Jedynie lekkość, kolor i wykończenie kaptura mogą wskazywać na damskie konotacje. Jednak przekonany jestem, że gdybym nie zdradził
      kuchni tej stylizacji, to wątpliwości byłyby znacznie mniejsze.
      Ponadto, jak to z każdym prawdziwym facetem bywa, równie dobrze mogę spacerować w spódnicy, niekoniecznie szkockim kilcie.

      Natomiast z marynistyką ma ta kurtka wiele, a raczej bardzo wiele wspólnego. Jej pierwowzorem jest duffle coat użytkowane w przeszłości przez brytyjskie Royal Navy.

      Pierwowzór był znacznie dłuższy, jednak kolor i takie elementy, jak kaptur, zapięcia, kieszenie itd. zostały dokładnie odwzorowane.

      Jest jeszcze jeden związek z tradycyjną marynistyką. Jest to ściśle tkana wysokiej o jakości wełniana tkanina. Ponadto naturalny kolor wełny cechowały również rybackie swetry. Te wyroby nie bały się deszczu, rozbryzgów morskiej wody i zapewniały doskonałą ciepłotę w trudnych morskich warunkach.
      Taki właśnie sweter miałem pod tą budrysówką ubrany. Oczywiście na gołe ciało, bo tylko wtedy spełnia swoje zadanie.

      Marynistyka, to nie tylko koszulki w poziome biało-granatowe paski.

      pozdr.Vslv

      Usuń
    2. "Niewiele ma wspólnego z marynistyką" napisał ktoś po pierwszym rzucie nieznającego się na rzeczy oka i poleciała elegancka wyczerpująca odpowiedź :) Panie Wiesławie, pański blog jest naprawdę urzekający, uwielbiam go.
      Życzę pomyślności w nowym roku :)
      ~ Iza

      Usuń
  5. Kurtka ciekawa, aczkolwiek jakoś odwykłem ostatnimi czasy od noszenia kurtek z kapturem w sumie (zwłaszcza że zima noszę radziecki szynel głównie), ale zacząłem się zastanawiać nad zakupem, ew. uszyciem sobie takowej. Torby i butów to szczerze zazdroszczę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej!
      radziecki szynel jest niezłym rozwiązaniem, szczególnie, gdy pada i dmucha.
      Różne budrysówki widuję od czasu do czasu w SH. O różnej jakości zresztą. Mój poprzedni Gloverall był zbyt przewiewny.
      Szycie może się opłacić tylko wtedy, gdy dysponujemy dobrej jakości wełnianym suknem.

      Buty sprawdzają się świetnie w najprzeróżniejszą pogodę, muszę tylko poszukać nowych podkówek.

      No i najlepszego w 2013 oraz kolejnych

      pozdrowienia Vislav

      Usuń
    2. to może pomogę: http://allegro.pl/podkowy-do-sapogow-zolnierskich-zsrr-10-sztuk-i2910639804.html
      Na mnie zdobycie takich butów niestety graniczy z cudem, lecz cały czas szukam...

      Usuń

Witam,
dziękuję za wszelkie komentarze, komplementy i nagany.
Niemniej jednak proszę się powstrzymać z reklamowaniem czegokolwiek i kogokolwiek!!!!
dzk b Vslv