Witam,
nastąpiła dłuższa przerwa w publikowaniu na moim blogu.
Przyczyny są różne:
- lato i wakacje;
- uruchomienie innych aktywności sieciowych;
- sama formuła bloga właściwie spełniła swoje zadanie i nie będzie kontynuowana tak intensywnie, jak dotychczas;
- wiele różnych zajęć zajęć w realu.
Nadrabiając braki w pokazywaniu świata moimi oczami zamieszczam pokazy slajdów do ciekawszych zdarzeń.
Festiwal Słowian i Wikingów w Wolinie
Tawerna w Kamminke
Trzecia generacja
Baltic Islands Expedition 2012
Baltic Islands Expedition 2012, jako tygodniowa wyprawa turystyczna z wykorzystaniem rolek i sieci ścieżek rowerowych na wyspach Uznam i Rugia.
Początkowo zarówno ja, jak i moja córka Karolina mieliśmy jechać na rolkach. Ja jestem użytkownikiem rolek Big Cat firmy Roces, dawniej używałem typowych szwedzkich nartorolek. Do tego miała być przyczepka typu trekking cart.
Po dyskusji zmieniłem plany i zakupiłem używany trzybiegowy rower Hawk Town&Country i przyczepkę Croozer Cargo. Trasa była zaplanowana w ogólnym zarysie i trochę dłuższa niż wykonana. Łącznie pokonaliśmy 350 kilometrów: średnio ok.40 km dziennie, natomiast ostatniego dnia 80 kilometrów. Nawierzchnie ścieżek rowerowych były różne - od dobrego asfaltu, poprzez różne kostki, aż do polnych dróżek i leśnych ścieżek. Z tego też powodu około 25% trasy Karolina przebyła pieszo lub biegnąc.
Noclegi generalnie na campingach, lub na dziko (raz).
Pogoda była upalna i stale musieliśmy uzupełniać zapas wody, aby nie doprowadzić do odwodnienia organizmu. Noclegi pod gołym niebem - okazało się, że przeceniony namiot okazał się zlepkiem różnych części i dał się rozstawić tylko raz.
Największy problem sprawiły rolki Karoliny. Oś tylnego kółka rolek Karoliny wykręcała się samoczynnie. Pierwszy raz stało się to niespodziewanie w czasie jazdy i niedużo brakowało do poważnego wypadku. Dobrze, że udało się odnaleźć ośkę. Później dokręcałem ośkę kilkakrotnie.
Całą wyprawę uznałem za bardzo udaną. Karolina trochę mniej - nie brała pod uwagę długich marszobiegów i ulewnego deszczu w ostatnią noc bez namiotu.
Przy kolejnej wyprawie raczej wykorzystałbym nartorolki. Najlepiej przystosowane do stylu klasycznego i kroku łyżwowego generalnie.
pozdrowienia
Vislav