piątek, 13 listopada 2009

piątek - luzik

Jak zwykle w piątek, już na luzie - w końcu nadchodzi weekend.
Dalej "oswajam" marynarkę "Harris Tweed jacket", stopniowo staje się moją ulubioną.

Tym razem kanwą do ułożenia stroju jest wełniany sweterek z firmy Daniele Fiesoli jaki nabyłem w swoim ulubionym sh - kiedyś napiszę jak stałem się "szafiarzem" kilka lat temu właśnie dzięki temu miejscu. Sweterek całkiem nowy z bardzo dobrej sprężystej wełny.Trochę drapie co świadczy, że nie jest to akrylowa wata.
Sam sweterek jest dość krótki (lekko poniżej paska) i dopasowany - właśnie takie lubię pod swoją lotniczą kurtkę lub marynarkę - denerwują mnie wystające "ogony".
Dołożyłem do tego grube bawełniane spodnie/dżinsy w kolorze jasnej musztardy.
Buty Timberland i skarpetki - mieszanka bawełny i kaszmiru w kolorze sweterka, tylko o ton ciemniejsze.
Góra była trochę za uboga, doszło więc wiekowe i lekko wytarte BOLO z odcieniami miedzi.
Jako uzupełnienie biały jedwabny szalik - nie jest to jednak kredowa biel po chlorowych wybielaczach, lecz naturalny kolor jedwabiu po dłuższym używaniu.
Nadaje się wyłącznie do ciemniejszej oprawy w postaci kurtki/płaszcza/marynarki.
Przyłożony do białej koszuli sprawia wrażenie lekko "wiekowego" :)))

Po udanych zakupach, Aubrieta z racji moich urodzin zaprosiła mnie na kawę, przyzwoity kawałek tortu przyozdobiony czerwoną różą i szklaneczkę czegoś mocniejszego z lodem.

Po powrocie przekopałem szafę składając całość widoczną na dzisiejszych zdjęciach.

Kilka wiekowych dodatków (BOLO i szalik) spowodowało, że nie wyglądam jak bym właśnie sturlał się z sklepowych półek, czyli piątkowy luzik.

 


 


 

 



Klasyka nie musi być nudna: Friday Blues 09

czwartek, 12 listopada 2009

Timberland, czyli prezent dla podróżnika

W dniu dzisiejszym z okazji moich urodzin stałem się szczęśliwym posiadaczem pary sztybletów firmy Timberland - Men's Mt. Washington City Chelsea

Buty są solidne i nadają się do wędrówki po mokrym i pełnym wybojów mieście, lecz również i na dalsze wyprawy.


Seria waterproof - z czasem okaże się na ile są water, a na ile proof.
Zaletą jest również to, że protektor nie sięga do brzegu podeszwy, dzięki czemu nie mają całkiem "traperskiego" wyglądu.

W ramach "oswajania" Harris Tweed jacket podjąłem próbę połączenia tego w miarę sensowną całość.
Spodnie ciemnozielone z grubego drelichu, koszula czerwona z drelichu, krawat w kolorze spodni - trochę bardziej "wyrafinowany" lekko błyszczący z jedwabiu.
Tak też wybrałem się do pracy.

W "pełnym" zestawie jest zarówno kamizelka, jak i marynarka


No i bardziej "odchudzone" wersje




Trochę elementów z całości.







Podsumowując - spodnie mogą być, jednak w końcu muszę raczej znaleźć coś wełniano/tweedowego.

No i wracając do butów. Prezent świadczy o tym, że moja najdroższa fundatorka Szamanka Aubrieta od czasu do czasu akceptuje moje zwariowane pomysły i różne wyprawy - wędrówka po lasach, spanie w błocie, spadanie z konia ......
Chociaż zazwyczaj kilka dni przed kolejnym projektem bywa różnie ..... znowu Cię gdzieś niesie .....

Jak zwykle ilustracja - tym razem sentymentalnie


Jan Wołek - Piosenka dla chłopców od Bruegel'a (FAMA 1977)

No i jeszcze dodane - właśnie otrzymałem życzenia od mojej córki - e-poczta bo właśnie jest w Singapurze



Poza przyjemnością z pamięci i otrzymanych życzeń jest to również komentarz do jednego z cytatów: - Ciekawe jakbym zareagowała na takie zajęcie mojego ojca czy też dziadka! zamieszczonego w "Umieramy w wieku 30+"

poniedziałek, 9 listopada 2009

Harris Tweed, czyli weekend wieśniaka

W ostatni czwartek przeczytałem nowy wpis w blogu Macaroni Tomato Moda a styl - spodobał mi się klasyczny garnitur w kratkę, o czym zresztą napisałem w komentarzu.
Dzień później wieczorem - wracając z codziennych zakupów w supermarkecie, zajrzałem przez szybę do niepozornego secondhandu i zobaczyłem ładną tweedową marynarkę na stojaku. Wszedłem i przymierzyłem - okazało się, że jest to dokładnie mój rozmiar i poza guzikami jest w idealnym stanie.
Za parę groszy stałem się właścicielem klasycznej Harris Tweed jacket.
The Harris Tweed jacket is the most famous of mens jackets. It is the jacket that has defined the English Country Gentleman since the early years of the 19th Century. A genuine Harris Tweed jacket is a timeless wardrobe piece that should wear in and not wear out.
Dokładnie czegoś takiego brakowało mi do zestawu "countryside".
Programowanie neurolingwistyczne NLP chyba działa :))))

Kilka fotek z marynarką Harris Tweed w tle.

 

Niestety jak na razie jestem w fazie dobierania właściwych spodni - nie jestem zadowolony z dotychczas posiadanych - zbyt szerokich do tego kroju marynarki.

 

Marynarka posiada podwójne rozcięcie, czyli klapę z tyłu - doskonałe rozwiązanie do konnej jazdy.

 

Certyfikat autentyczności wyrobu.

 

Po bardziej satysfakcjonującym mnie zestawieniu elementów stroju wrócę z kolejnymi fotkami.

pozdrowienia Wiesław

p.s. Jeszcze jeden filmik z cyklu "Countryside" - niestety nie załapałem się na tak fascynującą imprezę:

piątek, 6 listopada 2009

Odmienne stany świadomości

Po pierwsze, to serdecznie dziękuję za wszelkie komentarze, jakie pojawiły się w moim blogu. Jestem mile zaskoczony szerokim odzewem na mój sposób widzenia świata wyrażany również za pomocą ubioru. To, że czasami budzę kontrowersje i różne komentarze, nie dziwi mnie zbytnio - tolerancja dla odmienności w naszym społeczeństwie nie jest zbyt duża.
Przy okazji przepraszam za moje komentarze na temat szarej codzienności (również w strojach) jaką widzę dookoła. Nie jest to żadna megalomania, lub poczucie wyższości z mojej strony - każdy ma wolny wybór co do swojego postępowania, ubioru, przekonań.
Akceptuję każdy, o ile zbytnio nie narusza mojej sfery prywatności.
Doba ma 24 godziny: 8 godzin na pracę, 8 godzin na sen - dalej pozostaje 8 godzin, które możemy bardziej lub mniej sensownie zagospodarować.

Poza dobieraniem strojów na różne okazje (praca, spacer, dom, knajpa itp.)zajmuję się również rekonstrukcją kultury materialnej przeistaczając się od czasu do czasu w koczownika
Od Zbrojni 2008

Wszystkie moje stroje zostały uszyte ręcznie i własnoręcznie. Dla potrzeb rekonstrukcji zebrałem znaczną ilość dokumentacji - Kultura Pazyryk

Od Nomad III

Od Eklektyczni Koczownicy 2008



Te kilka zdjęć zamieściłem z kilku powodów:
- aby pokazać, że dzięki ubiorowi można być kimś całkowicie innym,
- strój pełnił olbrzymią rolę już od najdawniejszych czasów,
- zdarza mi się podróżować po Polsce środkami transportu publicznego właśnie w tych strojach - zaskoczenie współpodróżnych "bezcenne", nigdy nie wiedzą do jakiej kategorii mnie zakwalifikować,
- występując w publicznie w takich strojach, nie potrzebuję wiele odwagi aby ubrać cokolwiek innego.

W następnej odsłonie pokaże kilka strojów Szamanki Aubriety - wszystkie stworzone przez nią przy mojej bardzo skromnej pomocy.

Na zakończenie - oboje live

czwartek, 5 listopada 2009

"Umieramy" w wieku 30+

Witam
Przede wszystkim dziękuję za wszystkie wpisy, które pojawiły się w moim blogu.
Do napisania tego tekstu zainspirowały mnie komentarze przeczytane w jednym z szafiarskich blogów na mój temat. Na początek zastrzeżenie - nie chodzi tutaj o względy ambicjonalne, nie czuję się też urażony. Po prostu obserwuję pewne powszechne socjologiczne zjawisko:
- Jestem w dziwnym szoku - nowy szafiarz!!
- a mnie ten blog Pana szafiarza , że tak powiem .. rozśmieszył :)
- Jakoś nie podzielam entuzjazmu Pana szafiarza ;-)
- Naprawdę nie sądziłam, że takie osoby jak Pan zainteresują się chęcią bycia na tzw. Polskich szafach!
- Ciekawe jakbym zareagowała na takie zajęcie mojego ojca czy też dziadka!
- Jeśli coś komuś sprawia radość i nie szkodzi innym to jestem absolutnie na tak!
W sam raz byłem po lekturze felietonu Michała Zaczyńskiego Jak (nie)dyskutować o gustach zamieszczonym w ostatnim wydaniu Newsweek Polska (45/2009)- zacytuję fragment:
3. Ageizm, czyli paniom po pięćdziesiątce dziękujemy
Możesz mieć 50 lat i dobrze wyglądać? Oczywiście, że nie. Zdaniem telewizyjnych stylistów wiek średni to przypadek beznadziejny.[...]
Łatwiej przecież jest ładnie umalować, uczesać i ubrać 30-latkę, niż 60-latkę. Dojrzałe kobiety nie zawsze dadzą się wcisnąć w obcisłe dżinsy "rurki", niekoniecznie dobrze będą wyglądać w stylizacjach rock'n'rollowych i nie wytrzymają długo w butach na wysokich obcasach.[...]
Sęk w tym, że około 40-letnie stylistki postanowiły na własnej skórze przekonać się, jak to jest wyglądać jak ich matki. Po wizycie u charakteryzatorów, gdzie postarzyły sobie całe ciało, dostały histerii. I ogłosiły, że taki wygląd to koszmar, a starości nie warto dożyć.[...]

Po pierwsze, to strój i wygląd jest tylko jednym z elementów naszego życia, a wiek jest w naszej głowie i jest swoistym stanem psychicznym.
Po drugie, koncentrowanie się wyłącznie na swoim wyglądzie i dobrach materialnych, bez wielu innych pasji życiowych szybko produkuje 40+ zombi.

Schemat jest stale taki sam:
15-20+ ciekawość świata, wiele zainteresowań i pasji
30+ stabilizacja i stopniowa rezygnacja z pasji i zainteresowań na rzecz pomnażania dóbr materialnych, domu, dzieci; do tego weekendowy "reset" i jakoś się kręci
40+ dom, praca i wszystko dla dzieci kosztem własnego prywatnego życia
50+ jak wyżej już tylko głownie dzieci i czasami wnuki
60+ czekanie na ......

Co ciekawe 15-30+ traktują 30-60+ wyłącznie jak dostarczycieli wszelkich dóbr materialnych i bycie w ich towarzystwie to obciach/przypał.

Osobniki takie jak ja traktowane są jako ekscentryczne wyjątki, które czasami można tolerować zgodnie z cytatem z początku tekstu: Jeśli coś komuś sprawia radość i nie szkodzi innym to jestem absolutnie na tak!

Jednak nie ma co narzekać - to my 30-60+ na taki układ zapracowaliśmy i zaakceptowaliśmy, zapominając jacy byliśmy 15-30+.

pozdrowienia Wiesław

środa, 4 listopada 2009

Last weekend - B&W&clr

W ostatni weekend wystąpiłem jako sprzedawca/ochroniarz i Ojciec Chrzestny kwiatowo-zniczowego biznesu.
Dzielnie "pracowałem" w dni i noce. Strój dobrany do sytuacji.
 
Jako rama posłużył czarny i biały kolor:
- czarna, zamszowa, ocieplana kurtka lotnicza "secondhand"
- czarne skórzane oficerki "radziecka armia"
- czarne spodnie Dockers' "secondhand"
- biały, w kolorze naturalnej wełny żeglarski sweter "Polo by RL"

Ponieważ nie jestem ochroniarzem z pobliskiego supermarketu lub banku - doszły kolorowe dodatki:
- ciemnozielony filcowy kapelusz "fedora z Polkap'u"
- żółte skórzane rękawiczki z "Blend of America"
- szarniebieski kaszmirowy szalik "prezent"

 

 

Do trudnych i nietypowych zleceń skierowana została Paulina 'jamajski natural'

 

Na drugi dzień czarne spodnie Dockers'a zamieniłem na białe, tkane z grubego jedwabiu spodnie Tommy Bahama. Ciasny splot, grubość tkaniny nieźle sprawdziły się przy stosunkowo chłodnej pogodzie.
 

 
Dwie dość podobne fotki - liczy się jednak mimika :)
 

 

Na posterunku

 

Ostatnia fotka niezbyt udana - wlazły mi torebki w kadr. Niestety pracuję z samowyzwalaczem i nie zawsze udaje mi się skontrolować kompozycję kadru.

Pozostawiam je jednak ze względu na klimatyczne szarfy.

 

Malcolm Kenneth NY

Ten płaszcz mimo bardzo dobrego stanu może być starszy ode mnie, a do młodych nie należę :)))
Image Hosted by ImageShack.us

 

Właśnie znalazłem na E-bay: Vintage CROMBIE KASHAAN Malcolm Kenneth Long Coat Sz 40







Niestety na moim nie ma żadnej naszywki z datą.

Zaległe 1

Uzupełniając prośbę Gabrieli Francuz z komentarza do tematu płaszcz na jesień zamieszczam kilka fotek.

Szalik jest inny, znacznie cieplejszy - od rana prószy śnieg i wieje zimny wiatr. Do pracy chodzę pieszo, minus kawałek promem przez kanał.

 

 

Zrobiłem fotkę metki przyszytej na płaszczu - Malcolm Kenneth NY. To co znalazłem w sieci, jest to prawdopodobnie "zabytek" z lat 60-tych. Może ktoś wie coś więcej na temat tej firmy.

 

wtorek, 3 listopada 2009

Blue Sky Blues

Od wczoraj popołudnia do dzisiejszego poranka padał deszcz. Teraz jest rożnie - raz szaro mglisto, za moment trochę słońca i niebieskie niebo i znowu szaro-niebiesko i mglisto.

Można powiedzieć, że dopasowałem się do pogody. Jedynie kolorowy krawat wnosi trochę ożywienia.

 

Wcześniej krawat ten pokazywałem na tle czerwonej koszuli, a tym razem niebieska. Mógłby być zawiązany parę centymetrów krócej, jednak czasami trudno precyzyjnie utrafić.

 

 

 
Posted by Picasa

poniedziałek, 2 listopada 2009

Trzy kolory

Witam
Ostatni weekend spędziłem w troche innej scenerii:

 
foto.S.Ryfczyński Iswinoujscie
Co do strojów - materiały w przygotowaniu, jak tylko się uporam - to oczywiście wstawię.

Jednak mamy już poniedziałek i znowu w biurze. Za oknem typowo nadmorska jesień - szaro i mglisto, a na dodatek wieje (sztorm na Bałtyku). Po południu przewidywane są ulewne deszcze.
Ubiór tym razem jest skomponowany zgodnie z zasadą "trzy kolory". Czy się udało - oceńcie sami.

<

 

 

 

 
Posted by Picasa


O tej porze roku to raczej trudno zaszaleć ze strojami. Pogoda trochę ogranicza.

Z drugiej strony staram się w miarę bieżąco dokumentować rózne zestawy, czyli jest jak jest.

Vslv