niedziela, 17 października 2010

men in red

Witam

Popołudniowy słoneczny jesienny spacer. Z nadchodzącym wieczorem i obniżającym się słońcem robi się chłodniej.
Reszta na fotkach.

 

 

 

Obrazki po drodze.

 

 

 

pozdr.Vslv

piątek, 15 października 2010

przeplatanka

Witam

Pełna i kompleksowa przeplatanka kolorów, stylów i tkanin - zamknięta w jednym zestawie szmatkowym.
Czerwień przeplata się z pozostałymi kolorami: niebieski, granatowy i czarny.
Nałożyły się na siebie różne style:
- wierzchnie okrycie to zamszowa kurtka myśliwska, bardzo obszerna i dobrze chroniąca przed zimnym wiatrem,
- w miarę elegancka ciemnoniebieska marynarka z rozpinanymi mankietami,
- bardzo wąskie czerwone dżinsy,
- szeroki "militarny" pas do spodni i buty "opinacze",
- lniana jasnoniebieska koszula,
- elegancji granatowy filcowy kapelusz.

 

Różne też są tekstylia: bawełna, wełna, len, jedwab, skóra. Do tego mosiężne, rogowe i perłowe guziki, mosiężne klamry i zamki. Poza guzikami do marynarki i podeszwami butów cała reszta, to naturalne surowce.

 

W dzisiejszym zestawie nie zabrakło też perełki. Jest nią skórzana, wykonana z doskonale wyprawionej bydlęcej skóry, torba na ramię. Torba ta, jest klasycznym i oryginalnym wyrobem amerykańskiej firmy: COACH LEATHERWARE
Prosty krój i mosiężna galanteria wskazują, że jest to jeden ze starszych modeli. W każdym bądź razie różni się od bieżącej kolekcji
Wykonana jest wyjątkowo solidnie i mimo wieku nie ma praktycznie żadnych śladów zużycia. Wystarczyło trochę wyczyścić i zakonserwować, aby wyglądała jak prosto ze sklepowej półki.
A wszystko za równowartość dwóch kaw, lub paczki papierosów.

 

pozdr.Vslv

czwartek, 14 października 2010

wełenki

Witam

Blog ten prowadzę jako zapis codziennych zestawów strojów używanych "publicznie". Praktycznie prawie codziennie publikuję kolejny zapis.
Nie są to wystudiowane komplety szmatek na wybieg, lub raz na dłuższy czas do specjalnego zaprezentowania na blogu.
Ma to również swoje konsekwencje. Nie zawsze i nie wszystko udaję się skomponować w idealną oczekiwaną przeze mnie i komentujących całość. Szczególnie, że nie poświęcam na tę aktywność zbyt wiele czasu. Nie jest to z pewnością moim priorytetem.
Ponadto poza ogólnym wrażeniem, czyli wyglądem - niemniej ważny jest komfort użytkowania. W każdym z prezentowanych zestawów działam aktywnie, poruszam się do i z pracy - razem przez około 10 godzin. Każdorazowo pokazuję całość. Nic nie dokładam, ani nie ukrywam dla potrzeb zapisu.

Prawdę mówiąc nie spotkałem się z taką formą codziennego szmatkowego bloga. Ideałem byłby pełny zapis wszystkich strojów używanych w ciągu dnia. Od strony formalnej nie ma przeszkód, zarówno w życiu publicznym, jak i prywatnym staram się wyglądać dobrze i estetycznie - tutaj nie musiałbym zmieniać przyzwyczajeń. Gorzej od strony technicznej, stałoby się to bardziej absorbujące niż aktualnie mam na to chęć. Być może kiedyś dojrzeję do takiego eksperymentu.

Jedno jest pewne, każdy z nas (poza totalnymi nudystami) codziennie od wczesnego poranka do późnego wieczora używa jakiś strojów świadomie lub nie używając języka stroju:
„Zanim jeszcze znajdę się na tyle blisko ciebie, by porozmawiać, na ulicy, na spotkaniu czy przyjęciu, ty już powiadamiasz mnie o swojej płci, wieku i klasie dzięki temu, co masz na sobie – i często dajesz mi też ważne informacje (lub dezinformacje) na temat tego, czym się zajmujesz, skąd pochodzisz; informacje o twojej osobowości, opiniach, guście, pragnieniach seksualnych i obecnym nastroju. Czasami może nie uda mi się ująć tego, co obserwuję, w słowa, ale zauważam te informacje nieświadomie; a ty jednocześnie czynisz ze mną to samo, co ja z tobą. Zanim się spotkamy i wymienimy zdania, zdążymy już porozmawiać w starszym i bardziej uniwersalnym języku”.
Alison Lurie autorka „Języka stroju”
 

Dzisiejszy dzień jest chłodny i pochmurny. Nie ma natomiast wiatru i przymrozków. Można sobie pozwolić na trochę lżejszy zestaw ciuszków.
Mój wybór głównie padł na różnego rodzaju wełniane tkaniny uzupełnione różnymi naturalnymi dodatkami.
Bazę stanowią szare cienkie wełniane spodnie i szaroniebieska wełniana koszula. Ponieważ nie jest zbyt ciepło, dołożyłem grubszy wełniany sweterek/kamizelkę i na wierzch wełnianą marynarkę w drobną zielono, ciemno-szaro, brązową "kaszkę", czyli bardzo drobny wzorek.
Marynarka ta jest wyjątkowo wygodna - miękka wełniana tkanina z podszewką, bez żadnych wypełniających usztywnień. Jest też wystarczająco ciepła na dzisiejszą pogodę. Jest to model jesienny, a nie letni z ograniczoną podszewką.

 

Wełniana koszula jest modelem "bezkrawatowym", czyli nie posiada dziurki i guziczka przy kołnierzyku. Mimo, że posiadam ją od dłuższego czasu - jawi się przedstawicielem być może poszerzającego się trendu na używanie marynarki i również garnituru z koszulą, lecz bez krawata.
Ładnie to opisał Macaroni Tomato w temacie Money Never Sleeps.
Nawiasem mówiąc, przypominając sobie ten temat zauważyłem, że zapomniałem o zwyczajowo już używanej przeze mnie poszetce.
Natomiast w miejsce krawata na szyję trafił cienki bawełniany szaliczek, też w pewnym sensie znak rozpoznawczy moich zestawów szmatkowych.
Jak zwykle również kolorowe skarpetki i żółte rękawiczki.
Gdyby rzeczywiście było chłodniej, niż myślałem użyłem dodatkowo długiego jedwabnego szalika.
Niezbyt gruby, lecz ciepły.Szczególnie, że można bez większego problemu zamotać go na szyi.

 

pozdr.Vslv

środa, 13 października 2010

wełniany golf

Witam
Dzisiejszy zestaw w zamyśle służy do wędrówek po drogach i bezdrożach prowincji zaawansowaną jesienią, gdy poranki i wieczory bywają wyraźnie chłodne. Dobrze też posłużył w drodze do pracy w dzisiejszy mglisty, z gruntowymi przymrozkami, jesienny wczesny poranek.

Solidna i długa gruba wełniana marynarka, spodnie w kroju dżinsowym z grubej bawełnianej tkaniny i wysokie buty stanowią zewnętrzne okrycie. Na głowie oczywiście (dla mnie) miękki filcowy kapelusz.

Skórzana torba na ramię w typie raportówka wygodnie układa się przy boku. Tutaj muszę stwierdzić, że "pionowa" torba jest znacznie wygodniejsza w noszeniu niż "pozioma" a'la torba listonosza. Przy tym samym wypełnieniu różnymi gratkami, mniej obciąża ramię i nie obija się przy boku.

 

Podstawą jest gruby wełniany golf, gdzieś z wysp owczych, albo innego egzotycznego dla nas miejsca. Wydziergany jest z grubej solidnej owczej wełny, lekko "gryzącej" zresztą. A takie rzeczy najlepiej jest nosić na gołe ciało :-)
Jest to tradycyjny "no name" rzemieślniczy wyrób w proste geometryczne wzory.
Wysoki wywijany golf i takież mankiety zapewniają, że żadne paskudne wiatrzysko lub wilgotna mgła nie przebiją się głębiej.


 

Do kompletu doszedł kardiganowy blezer/marynarka, również czysto wełniany, jednak z tekstylnej dzianiny. Plus dziane, cienkie rękawiczki.

 

Cały zestaw jest bardzo wygodny, miękki i nie krępuję ruchów, co przy dłuższej wędrówce jest bardzo ważne.

pozdr.Vslv

wtorek, 12 października 2010

portowe światła

Witam

Wyraźnie chłodny jesienny poranek, jeszcze przed faktycznym wschodem słońca, w drodze do pracy.
Jest jeszcze ciemno i dominują granaty, szarości, brązy - rozjaśniane żółtymi i czerwonymi światłami. Widać pomarańczowo-brązową poświatę szykującego się do wzejścia słońca. Mimo przewagi ciemności, widoczne są kolorystyczne wstawki i kontrasty.

 

Taki jest też dzisiejszy zestaw: długa brązowa marynarka jako wierzchnie okrycie. Pod spodem kolejna marynarka w ciemnogranatowym, prawie czarnym kolorze "navy blue". Ciemnoszary sweterek-polo i szaro-grafitowe spodnie, do tego ze względu na przymrozek cienkie szare rękawiczki.
Na głowę trafił granatowy filcowy kapelusz.

 

Całość "ożywiają" dodatki, o czystych wyrazistych kolorach: żółty ciepły szaliczek, czerwona apaszka/szalik z dzikiego jedwabiu, niebieskie skarpetki.
Mimo swojej "ciemnej" natury, zestaw jest pełen kontrastów.

 

pozdr.Vslv

niedziela, 10 października 2010

pan i pies

Witam
Kolejny wolny dzień od pracy i kolejny popołudniowy spacer. Tym razem przed obiektyw również trafiła Vega.

Dzisiejszy zestaw jest podobny do wczorajszego dzięki ciemnoczerwonej dwurzędówce. Reszta uległa wymianie na trochę inne elementy. Brak wiatru i słońce spowodowało, że dzień był w odczuciu cieplejszy.

 

W miejsce wełnianego norweskiego swetra trafiło lekkie, również wełniane polo, oraz lekki szaliczek.
Spodnie są trochę grubsze, w dyskretną kratkę.


 

Inne elementy były wielokrotnie opisywane, tak więc cała reszta to już tylko fotki.

 

 

 

 

pozdr.Vslv

sobota, 9 października 2010

jesiennie i kolorowo

Witam,
Czerwień, błękit, granat i trochę innych kolorów. Słoneczny jesienny dzień, zarówno szmatki jak i natura są podobne. Zimny poranek i wyjątkowo ciepłe popołudnie.

Dzisiejszy zestaw łączy w sobie te różne elementy.
Czerwona, wełniana i ciepła dwurzędówka, niebieskie spodnie z cienkiej wełenki.
Kolorowy, w tradycyjne norweskie wzory sweter z szetlandzkiej wełny.
Jeszcze raz wyciągnięty ze schowka kapelusz panama.

Wszystko w otoczeniu natury.

Reszta na fotkach.

 

 

 

 

 

 

pozdr.Vslv

piątek, 8 października 2010

Vintage w kratkę

Witam

Motywem przewodnim są wintydżowe kratki, można je odnaleźć na większości elementów tego zestawu.
Podążając za zmieniającą się pogodą, niestety w chłodniejszym kierunku - zestaw jest wielowarstwowy. Przynajmniej o chłodnym poranku daje komfortowe poczucie ciepła.

Na samym wierzchu znalazła się lekka welwetowa kurtka, oczywiście w kratkę, oraz miłych dla oka jesiennych kolorach. Nie jest to jeszcze element zimowy, przynajmniej nie na mrozy.
Gdzieś tam po środku znalazła się ciemnogranatowa (navy blue - prawie czarna) bawełniana prosta marynarka na 4 guziki. Takie coś pośrednie pomiędzy marynarką, a kurtką. Dzięki dość głębokiemu podkrojowi pod rękawy, świetnie nadaje się do grubych swetrów, czego nie mogę powiedzieć o innych posiadanych marynarkach.
Na chłodne poranki dodatkowo używam ciepłego wełnianego szalika, tym razem w czarno-białą kratkę.
 

Kolejny, zresztą bardzo ciekawy element, to cienka wełniana koszula. Rzecz bardzo trudna do znalezienia w powszechnej sprzedaży, a w ogóle bardzo rzadko spotykana współcześnie. W sieci można trafić czasami na amerykańskie wełniane wojskowe koszule w kolorze khaki pochodzące z połowy ubiegłego wieku. Czasami pytam się w sklepach o cienkie wełniane koszule i w odpowiedzi wzruszenie ramion ekspedientek, że o takim czymś nigdy nie słyszały. Bardziej przedsiębiorcze próbują mi wepchnąć substytut w postaci bawełnianych flaneli, nie mające zbyt wiele wspólnego z tym co poszukuję.
Aktualnie posiadam dwie takie koszule pochodzenia włoskiego, trafione jakieś dwa lata temu w SH. Całkowicie nowe i oryginalnie zapakowane czekały na mnie. Nigdy więcej czegoś takiego nie znalazłem. No i mam jeszcze trzecią w kolorową kratę, kupioną w sklepie przed wielu laty.
Takie koszule są doskonałe na chłodniejsze pogody pod marynarkę lub kurtkę. Pozwalają unikać różnych pulowerków.

 

Kolejną i niezbyt często spotykaną rzeczą są spodnie. Uszyte zostały do noszenia bez paska - nie mają szlufek. Niekoniecznie też wymagają szelek, posiadają dyskretny system minimalnego regulowania obwodu pasa.
Niektórzy "specjaliści, bądź znawcy" mody męskiej, DC i czegoś tam jeszcze, potrafią kwestionować spodnie bez paska, nie mając pojęcia, iż jest to jedno z klasycznych rozwiązań.
Stosowane było, aby nie zakłócać nieskazitelnej linii kamizelki jakimiś sprzączkami. Zresztą zdarza się również współcześnie przy zestawach szytych na miarę.
W moim przypadku "ready to wear" trafiło dokładnie w mój aktualny rozmiar, podobnie zresztą jak garnitur w poprzednim temacie. Nie ma to jak odchudzić się deczko :-)
W sam raz na fotkach nie uchwyciłem dokładniej wyglądu pasa tych spodni, postaram się lepiej następnym razem.
Również rękawiczki są typowo wintydżowe, wydziergane ręcznie gdzieś tam w GB z bawełnianych/lnianych nici.

 

pozdr.Vslv

środa, 6 października 2010

bywa

Witam

Bywają w życiu takie dni, gdy chcemy, lub potrzebujemy ubrać się trochę inaczej. Bardziej formalnie, odświętnie z szacunku dla innych, dla wyrażenia smutku, radości lub innych emocji.
Również życie zawodowe czasami powoduje taka potrzebę.
Język stroju jest istotnym elementem naszego życia:
„Zanim jeszcze znajdę się na tyle blisko ciebie, by porozmawiać, na ulicy, na spotkaniu czy przyjęciu, ty już powiadamiasz mnie o swojej płci, wieku i klasie dzięki temu, co masz na sobie – i często dajesz mi też ważne informacje (lub dezinformacje) na temat tego, czym się zajmujesz, skąd pochodzisz; informacje o twojej osobowości, opiniach, guście, pragnieniach seksualnych i obecnym nastroju. Czasami może nie uda mi się ująć tego, co obserwuję, w słowa, ale zauważam te informacje nieświadomie; a ty jednocześnie czynisz ze mną to samo, co ja z tobą. Zanim się spotkamy i wymienimy zdania, zdążymy już porozmawiać w starszym i bardziej uniwersalnym języku”.
Alison Lurie autorka „Języka stroju”


 

Taki jest ten dzisiejszy zestaw:
Czarna krótka kurtka, czarny filcowy kapelusz i czarne półbuty.
Garnitur z ciemnogranatowej wełny w delikatne jasne prążki. Niebieskoszara koszula z mankietami na spinki. Czarny jedwabny krawat z dyskretnym brązowym wzorem, jasna jedwabna poszetka.
Krótki jedwabny i elegancki szalik również w niezbyt rzucające się w oczy wzory.

 

Zmieniając dodatki, można ten zestaw wykorzystać z powodu różnych bardziej formalnych okazji.

 
pozdr.Vslv

wtorek, 5 października 2010

no_on line

Witam

Według niektórych prognoz za parę tygodni możemy mieć niezłe początki zimy. Już teraz poranki bywają zimne.
Czas więc namierzyć i przymierzyć trochę cieplejsze ciuszki szykując się na zakończenie jesieni.
Bohaterem tego zestawu jest oryginalny norweski, gruby i ciepły wełniany sweter z firmy "Dale of Norway" w tradycyjne wzory.
Podałem tutaj nazwę firmy, ponieważ poszukując norweskiego swetra, łatwo można się naciąć na tandetną chińską podróbkę z bawełny i/lub włókien sztucznych. Poza kolorystyką i wzornictwem z ciepłymi oryginałami nie mają nic wspólnego. Sam taki miałem :)

Nie zabrakło też, jako kontynuacja poprzedniego zestawu kilku militarnych wątków: wysokie skórzane buty, szeroki pas z klamrą, sukienne "navy blue" spodnie.
W takim zestawie bawełniana niezbyt gruba marynarka, przepasana szerokim paskiem spokojnie wystarcza jako wierzchnie okrycie na bieżące chłodne poranki. W mrozy trzeba będzie wymienić ją na coś cieplejszego.

 

Ze względu na czyste kolory i bogate wzornictwo swetra trudno jest dopasować szalik. Wybrałem miodowo-żółty z wilczym tropem nawiązującym do dalekiej Północy.

 

Czekając dziś wcześnie rano na prom zwróciłem uwagę, że cienkie skórzane lub tekstylne rękawiczki przestały być zauważalnym elementem stroju. Wszyscy mieli "poutykane" ręce w kieszeniach ze względu na zimny przenikliwy wiatr. Poza mną tylko jedna pani miała rękawiczki.

 

pozdr.Vslv

poniedziałek, 4 października 2010

militarnie

Witam
Znacznie odmienny zestaw od piątkowego. Przeważają zielenie i elementy wojskowe. Nie jest to kopia żadnej konkretnej formacji, tylko luźne nawiązanie do stylu nazwanego z angielska "militar look".

Jest to zestaw minimalistyczny, nawiązujący do wzorów z drugiej połowy poprzedniego stulecia. Oryginalny jest jedynie szeroki pas oficerski. Pozostałe elementy to stylizacje.
Nie są to jednak współczesne hi-tech "modne" rzeczy z demobilu.

 

Ponadto oczywiście trochę luzu, poza armią. Kolorowe skarpetki i szaliki. Nieformalny w stylu vintage płaszcz/marynarka.
Również rękawiczki, skórzana torba odbiegają od militarnego stylu.

 

Dość wierną kopią są buty, wzorowane na żołnierskich "opinaczach".

W zamierzeniu cały zestaw (jak już kiedyś napisałem) ma tworzyć wrażenie zdemobilizowanego "weterana" z nostalgią wspominającego minione czasy młodości :)))

 

pozdr.Vslv

p.s. dla klientów z kasą, ale można się zainspirować

piątek, 1 października 2010

B-friday

Witam,

Hmmm... jak zwykle odwrotnie. Piątki są zwyczajowo luźnym dniem firmowo-szmatkowym w wielu firmach. Tym razem wypadło mi kilka poważniejszych spotkań, m.in firma consultingowa z Niemiec.
Zastanawiałem się, czy przedstawiciel będzie na luzie w sweterku i dżinsach, czy też może pod krawatem.
Korzystając z faktu, że wczoraj uzupełniłem swoją kolekcję spodni o coś bardziej ubraniowego, zdecydowałem się na wersję z krawatem.
 

Mając spodnie o dość nietypowym kolorze, prawdę mówiąc sam nie wiem do końca jak go nazwać, zacząłem "budować" kolejny zestaw. Pierwsze to koszula:
biała zbyt formalna; czerwona, żółta, niebieska, zielona - wszystkie się gryzą. W końcu dobrałem białą w cienkie prążki w kolorze prawie identycznym jak spodnie.
Kolejno krawat i ten sam problem, wybór padł na pastelowy bawełniano-jedwabny krawat w paski, o podobnej tonacji jak spodnie i koszula.
Kolejny krok to marynarka. Koszula ma bardzo wąski kołnierzyk w stylu retro, zapinany dodatkową patką pod krawatem. Okazuje się, że jedyna marynarka to navy-blue na cztery guziki, zapinająca się dość wysoko. Inne marynarki nie współgrają z krojem kołnierzyka.
Dołożenie skarpetek - wolę kontrast, czyli granatowo-niebieskie paski nawiązujące do marynarki.
Po drodze pasek do spodni i tutaj znowu lekki kontrast jest osiągalny, czyli fiolet.
Buty prawie z automatu - nie było większego wyboru.
Do kompletu dołożyłem jedwabny szalik w tonacji pośredniej pomiędzy krawatem,koszulą, spodniami, a marynarką.
Według prognozy piątek ma być bezdeszczowym dniem, lecz stosunkowo chłodnym i sama marynarka jako okrycie wierzchnie z pewnością nie wystarczy.
Oznacza to dołożenie płaszcza, lub kurtki. Kurtek do marynarek nie trawię, pozostaje płaszcz, jednak żaden niezbyt pasuje kolorem i/lub krojem.
Wpadłem na pomysł, aby użyć drugiej dodatkowej marynarki. W sam raz długa, wełniana w stylu vintage pasuje rozmiarem i nie krepuje zbytnio ruchów, ponadto sposób i wykrój zapięcia ma bardzo podobny jak marynarka spodnia. Oba elementy się ładnie zgrywają optycznie.
Jednak całość jest dość ciemna i smutna, tak więc dołożyłem kolejny widoczny żółto-miodowy szalik ożywiający całość. Na fotce wybija się trochę bardziej, niż w rzeczywistości :)
Pozostają drobiazgi: rękawiczki, kapelusz, torba.

Cała operacja nie zabrała więcej czasu niż napisanie tego tekstu. Opisałem dokładniej cały cykl, aby zobrazować mój sposób na tworzenie zestawów.
Wybieram jeden wiodący element stroju, lub dodatek i wokół niego dobudowują resztę.
 

Okazało się, że klient trafił z promu do mojego biura w płaszczu, marynarce i pod krawatem.
Oznacza to, że mój ogólny bardziej formalny był właściwy, a wykonanie oceńcie sami.

 

pozdr.Vslv

p.s. dla kontrastu:

czwartek, 30 września 2010

navy blue sky

Witam

Pomysł na ten zestaw przyszedł mi do głowy, gdy wczoraj rano płynąłem promem do pracy. Przeważały ciemno-granatowe kolory, czyli właśnie: navy blue.
 

Filcowy kapelusz, bawełniana marynarka, sukienne spodnie, wełniany szalik - podobnie jak niebo i woda, wszystko jest w kolorze i odcieniach navy blue.Do tego dochodzą wysokie czarne buty, i czarna skórzana torba na ramię.

 

Jedyne kolorowe dodatki to: żółta bawełniana koszula i jedwabny czerwono-zielony szaliczek, oraz jasne w naturalnym kolorze rękawiczki.
Te rękawiczki to mój nowy nabytek. Gdzieś tam ręcznie wydziergane w Szkocji lub Irlandii z lnianych lub bawełnianych nici, a sygnowane: "Hand knit Bents gloves". Utkane zostały w jednym kawałku bez żadnych szwów. Czegoś tak perfekcyjnie leżącego na dłoniach, nigdy jeszcze nie miałem. Jak sądzę jest to zasługa sposobu tkania i samego surowca.
W domu mam jeszcze drugą mniejszą, czyli damską parę, jaką zakupiłem dla Aubriety. Podobne wykonanie, chociaż z innej brytyjskiej firmy.
Jeżeli napotkacie coś podobnego, przymierzcie i najprawdopodobniej zakupicie. Uważam, że warto.

 


pozdr.Vslv

środa, 29 września 2010

jesiennie

Witam
Niby trochę lepiej, jednak wciąż dmucha, na morzu panuje sztorm. Z pewnością nie jest to typowa polska złota jesień, przynajmniej nie w tym tygodniu.
Szaro i pochmurnie, wszystkie kolory są przytłumione.
Taki jest też dzisiejszy zestaw: butelkowe zielenie i czerwienie przechodzące w bordo.

 

Wełniane spodnie i marynarka, paski, szaliki, lekko ocieplany płaszcz - wszystko przypomina o tej chłodniejszej stronie jesieni.

 

 

pozdr.Vslv