Dobry wieczór,
pierwszy od wielu, wielu lat urlop, gdy nie mam nic specjalnego w planie. Odpoczywam od dziesiątków projektów, wypraw, organizacji festiwali i poza urlopem pracy zawodowej.
Takie sobie spokojne bytowanie, spacery z pieskiem, włóczęga bez specjalnego celu po SH.
Pogoda sprzyja właśnie takiemu spędzaniu czasu - mgliście i pochmurno. Na jutro w prognozie deszcz do popołudnia.
Bardzo późnym wieczorem, a właściwie w nocy wybrałem się z Vegą na dłuższy spacer. Jak widać na fotkach, wędrówka składała się z dwóch części: miejskiej i parkowo-bajkowej.
dobranoc
Vislav
wtorek, 25 stycznia 2011
poniedziałek, 24 stycznia 2011
url2 poranek
Witam
No i w ramach dokumentowania - poranny spacerek z pieskiem. Na moment pokazało się słońce, teraz pochmurno i prószy drobny śnieżek.
pozdr.Vslv
No i w ramach dokumentowania - poranny spacerek z pieskiem. Na moment pokazało się słońce, teraz pochmurno i prószy drobny śnieżek.
pozdr.Vslv
niedziela, 23 stycznia 2011
urlop1
Witam,
pierwsze dni odpoczynku, drzemek i spacerów w ramach właśnie rozpoczętego urlopu - formalnie od poniedziałku.
Mniej tekstów i trochę fotek, czyli urlopowo-leniwie. Komentarze do komentarzy z poprzedniego tematu napiszę niebawem.
To zielone i pikowane w tej serii fotek, to jest:
liner extreme cold weather, jacket NATO 7090/9000 Bernard Uniforms Ltd.
czyli coś militarno-nowoczesnego. Jako zwolennik tradycyjnych rozwiązań, muszę przyznać, że ten "wynalazek" sprawuje się wyjątkowo dobrze. Może służyć zarówno jako ocieplacz, jak i okrycie zewnętrzne.
Bardzo dobrze chroni przed chłodem i wilgocią, a jak widać na fotkach to w mojej miejscowości dominuje. Zimy niestety nie widać.
pozdr.Vslv
p.s. znowu wylazło 2010 w metryczce fotek, poprawię w następnej serii.
Vslv
pierwsze dni odpoczynku, drzemek i spacerów w ramach właśnie rozpoczętego urlopu - formalnie od poniedziałku.
Mniej tekstów i trochę fotek, czyli urlopowo-leniwie. Komentarze do komentarzy z poprzedniego tematu napiszę niebawem.
To zielone i pikowane w tej serii fotek, to jest:
liner extreme cold weather, jacket NATO 7090/9000 Bernard Uniforms Ltd.
czyli coś militarno-nowoczesnego. Jako zwolennik tradycyjnych rozwiązań, muszę przyznać, że ten "wynalazek" sprawuje się wyjątkowo dobrze. Może służyć zarówno jako ocieplacz, jak i okrycie zewnętrzne.
Bardzo dobrze chroni przed chłodem i wilgocią, a jak widać na fotkach to w mojej miejscowości dominuje. Zimy niestety nie widać.
pozdr.Vslv
p.s. znowu wylazło 2010 w metryczce fotek, poprawię w następnej serii.
Vslv
piątek, 21 stycznia 2011
dwa razy dwa
Witam,
dwa razy dwa, może, aczkolwiek nie musi oznaczać cztery. W dzisiejszym zestawie są dwie dwurzędowe szmatki, jednak guzików jest znacznie więcej - więcej niż chciałoby mi się liczyć.
Ponieważ jednym z elementów zestawu jest wczoraj pokazywana dwurzędowa marynarka, na początek rozliczenie.
Jeszcze przed północą trafił do mnie komentarz, jaki napisała Gralla:
Jednak dużo lepszym podsumowaniem, chyba będzie fragment tekstu jaki popełniła moja UlubionaWielkaSzefowa (GrossBoss):
Wracając do dzisiejszego zestawu. Wierzchnie okrycie w kolorze jakże modnego wielbłądziego beżu.
Dwurzędowy płaszcz - prawdziwy zabytek z lat 50-tych ubiegłego stulecia.
Spodnia, czyli właściwa warstwa w dominującym kolorze navy blue. Obejmuje to miękki filcowy kapelusz, dwurzędową marynarkę, wełniane marynarskie spodnie i wełniany sweter. Do tego trochę czerni: buty, torba, długi wełniany szalik i szaliczek w kratkę.
Trochę ożywiającego całość koloru stanowią: złote guziki, żółte skórzane rękawiczki i kolorowa kratka na marynarce.
Na koniec cośkolwiek innego. Jak każdy prawdziwy mężczyzna uwielbiam noże różnego kształtu, wielkości i przeznaczenia. Jednak każdy z nich musi kroić, to co ma do pokrojenia, z równą łatwością, jak zrobiłby to samurajski miecz.
Przedwczoraj odwiedzając antykwariat szperałem w kartonie z różnymi sztućcami i znalazłem piękny nóż z szwedzkiej stali.
Wyrób jest prawdopodobnie z początków ubiegłego stulecia. Przede wszystkim doskonała klinga z wysokowęglowej stali, o jak najbardziej klasycznym i historycznym trójkątnym przekroju. Wyjątkowo cienka i sprężysta, musiała być poddana długiemu procesowi kucia i nawęglania.
Rączka ze srebra świetnie leży w dłoni. Doskonałe narzędzie do krojenia mięsa na cieniutkie plasterki. Coś pięknego i niedrogo.
Na moje nieśmiałe pytanie, a ile też nóż kosztuje? Usłyszałem 3 PLN. Na szczęście, tego typu rzeczy zazwyczaj nie mają nabywców. Błyszcząca, jak lusterko "nierdzewka" o wiele bardziej przyciąga wzrok - natomiast w porównaniu wygląda to tak, jak poliester do prawdziwej wełny.
pozdr.Vslv
dwa razy dwa, może, aczkolwiek nie musi oznaczać cztery. W dzisiejszym zestawie są dwie dwurzędowe szmatki, jednak guzików jest znacznie więcej - więcej niż chciałoby mi się liczyć.
Ponieważ jednym z elementów zestawu jest wczoraj pokazywana dwurzędowa marynarka, na początek rozliczenie.
Jeszcze przed północą trafił do mnie komentarz, jaki napisała Gralla:
[...]Marynarka dobrze leży, ale jest zdecydowanie anachroniczna, szczególnie te zlote guziki. Wyglądasz w niej jak spłowiały dziadek; własny dziadek.oczywiście dopisałem dziś rano swój:
Witaj Gralla,
lubię rzeczy anachroniczne, a sam wygląd dziadka, wnuka, lub siebie samego (w samej rzeczy jestem dziadkiem) ma mniejsze znaczenie.
Nawiasem mówiąc "nowoczesnych" rzeczy mam wokół siebie dookoła, aż do obrzydzenia. Mam na myśli szmatki, a nie nowoczesne technologie jako takie. Z tymi drugimi radzę sobie doskonale.
Samej marynarki nie zmienię (kolor), bo jest taka jedna jedyna w moim posiadaniu.
Jak założę inną marynarkę, to będzie inny zestaw, na inny dzień.
Jak los zdarzy i samopoczucie, to będę jak młody bóg, albo własny wnuk :-)))[...]
Jednak dużo lepszym podsumowaniem, chyba będzie fragment tekstu jaki popełniła moja UlubionaWielkaSzefowa (GrossBoss):
[...]Metroseksualni mężczyźni. Nie tylko ulepszają swoje ciała w najdroższych gimnasionach, chodzą na solarium ale oddają się również w ręce chirurgów. Odsysają tłuszcz, poprawiają powieki, zmarchy, brwi i dupy. Normalnie chciałam tu nadmienić, że już poprostu protestujemy! My - Blade kobiety z nosami jak kilofy! ( Powiedziała Redakcja zza winkla, bo się kamufluje, żeby nie odstawać) Co to jest! Depilacje, liposukcje, dermabrazje i to całe krojenie gęby, żeby lepiej wyglądać za biurkiem. Normalnie nienormalne normalnie! Dobrze, że Metroseksualny kojarzy mi się bardziej z onanistą w metrze lub z gwiazdorem porno, z przyrodzeniem słonia. Bo wiecie wy-metroseksowni Amerycan Psycho... Nie musicie być piękni.
***************************************
Wracając do dzisiejszego zestawu. Wierzchnie okrycie w kolorze jakże modnego wielbłądziego beżu.
Dwurzędowy płaszcz - prawdziwy zabytek z lat 50-tych ubiegłego stulecia.
Spodnia, czyli właściwa warstwa w dominującym kolorze navy blue. Obejmuje to miękki filcowy kapelusz, dwurzędową marynarkę, wełniane marynarskie spodnie i wełniany sweter. Do tego trochę czerni: buty, torba, długi wełniany szalik i szaliczek w kratkę.
Trochę ożywiającego całość koloru stanowią: złote guziki, żółte skórzane rękawiczki i kolorowa kratka na marynarce.
Na koniec cośkolwiek innego. Jak każdy prawdziwy mężczyzna uwielbiam noże różnego kształtu, wielkości i przeznaczenia. Jednak każdy z nich musi kroić, to co ma do pokrojenia, z równą łatwością, jak zrobiłby to samurajski miecz.
Przedwczoraj odwiedzając antykwariat szperałem w kartonie z różnymi sztućcami i znalazłem piękny nóż z szwedzkiej stali.
Wyrób jest prawdopodobnie z początków ubiegłego stulecia. Przede wszystkim doskonała klinga z wysokowęglowej stali, o jak najbardziej klasycznym i historycznym trójkątnym przekroju. Wyjątkowo cienka i sprężysta, musiała być poddana długiemu procesowi kucia i nawęglania.
Rączka ze srebra świetnie leży w dłoni. Doskonałe narzędzie do krojenia mięsa na cieniutkie plasterki. Coś pięknego i niedrogo.
Na moje nieśmiałe pytanie, a ile też nóż kosztuje? Usłyszałem 3 PLN. Na szczęście, tego typu rzeczy zazwyczaj nie mają nabywców. Błyszcząca, jak lusterko "nierdzewka" o wiele bardziej przyciąga wzrok - natomiast w porównaniu wygląda to tak, jak poliester do prawdziwej wełny.
pozdr.Vslv
czwartek, 20 stycznia 2011
dwurzędówka
Witam,
zanim zostanę dwutygodniowym zasłużonym drwalem na urlopie, mam jeszcze dwa dni pracy i kilka spotkań. Nawiasem mówiąc do timberlandowego zestawu z dnia wczorajszego, wracając z pracy w SH znalazłem ostro pomarańczową bawełnianą bluzę do kompletu. Na klacie ma wyhaftowany wielki obciachowy napis z nazwą oraz logo firmy i za to już ją lubię.
Wracając jednak do dnia dzisiejszego, trochę bardziej elegancki zestaw, jednak z odrobiną luzu.
W roli głównej występuje lekka wełniana, granatowa dwurzędówka, ze złotymi guzikami. Dzięki kolorowej kratce nie jest tak formalna, jak admiralski mundur.
Spodnie również wełniane - kawa z mlekiem.
Aby czasami chodzić z rozpiętymi guzikami, co w dwurzędówce jest mniej oczekiwane - dołożyłem cienką wełnianą dzianinową kamizelkę - również w kratę.
Jak już mniej formalnie, to w miejsce krawata trafił fular.
A, że mamy porę zimową to sztyblety zamiast półbutów - styl lekko kowbojski, jednak bez przegięć w postaci nadmiaru pasków, sprzączek i haftowanych aplikacji.
pozdr.Vslv
zanim zostanę dwutygodniowym zasłużonym drwalem na urlopie, mam jeszcze dwa dni pracy i kilka spotkań. Nawiasem mówiąc do timberlandowego zestawu z dnia wczorajszego, wracając z pracy w SH znalazłem ostro pomarańczową bawełnianą bluzę do kompletu. Na klacie ma wyhaftowany wielki obciachowy napis z nazwą oraz logo firmy i za to już ją lubię.
Wracając jednak do dnia dzisiejszego, trochę bardziej elegancki zestaw, jednak z odrobiną luzu.
W roli głównej występuje lekka wełniana, granatowa dwurzędówka, ze złotymi guzikami. Dzięki kolorowej kratce nie jest tak formalna, jak admiralski mundur.
Spodnie również wełniane - kawa z mlekiem.
Aby czasami chodzić z rozpiętymi guzikami, co w dwurzędówce jest mniej oczekiwane - dołożyłem cienką wełnianą dzianinową kamizelkę - również w kratę.
Jak już mniej formalnie, to w miejsce krawata trafił fular.
A, że mamy porę zimową to sztyblety zamiast półbutów - styl lekko kowbojski, jednak bez przegięć w postaci nadmiaru pasków, sprzączek i haftowanych aplikacji.
pozdr.Vslv
środa, 19 stycznia 2011
timberlandowo
Witam,
buty, spodnie, koszula i pasek ułożyły się w jeden timberlandowy zestaw. Kiedyś, już jakiś czas temu nabyłem niezłe sztyblety z tej firmy. Z czasem wędrując po różnych SH dołożyłem do tego trochę innych elementów ubioru tworząc komplet.
Wierzchnia koszula jest dość ciepła, od spodu ma flanelową podszewkę w kratę.
Jednak temperatura znowu powoli wędruje w dół, tak więc na spód w formie swoistego T-shirta trafił cienki wełniany sweterek z merynosów. Jako warstwa spodnia, w miejsce zwyczajowo używanej bawełny spisuje się doskonale zapewniając miłe poczucie ciepła.
Po dwóch dniach eksperymentów z półbutami wróciłem do sztybletów. Mimo pewnych zwiastunów, gdzieś tam w oddali nadchodzącej wiosny, wciąż jeszcze jest to lepszy pomysł.
Spodnie jakby nie patrzył są dość krótkie, wręcz przykrótkie. Tak więc na spód dołożyłem wyjątkowo długie solidne wełniane skarpety, plus drugie krótkie wełniane getry.
Wchodząc w konwencję leśnego drwala na urlopie, wyciągnąłem z szafy już jakiś czas nie używaną podręczną myśliwską skórzaną torbę.
Reszta elementów, czyli płaszcz, kapelusz i szaliczek w wilcze tropy - są w podobnych klimatach.
Tak ubrany spokojnie mogę się wybrać na zaplanowany urlop. Od najbliższego poniedziałku przez dwa tygodnie wypoczywam. Prognozy pogody są mało optymistyczne, czyli mieszanka wszystkich pór roku.
Jednak zawsze pamiętajmy o sentencji:
Nie ma złej pogody ......
pozdrowienia Vislav
buty, spodnie, koszula i pasek ułożyły się w jeden timberlandowy zestaw. Kiedyś, już jakiś czas temu nabyłem niezłe sztyblety z tej firmy. Z czasem wędrując po różnych SH dołożyłem do tego trochę innych elementów ubioru tworząc komplet.
Wierzchnia koszula jest dość ciepła, od spodu ma flanelową podszewkę w kratę.
Jednak temperatura znowu powoli wędruje w dół, tak więc na spód w formie swoistego T-shirta trafił cienki wełniany sweterek z merynosów. Jako warstwa spodnia, w miejsce zwyczajowo używanej bawełny spisuje się doskonale zapewniając miłe poczucie ciepła.
Po dwóch dniach eksperymentów z półbutami wróciłem do sztybletów. Mimo pewnych zwiastunów, gdzieś tam w oddali nadchodzącej wiosny, wciąż jeszcze jest to lepszy pomysł.
Spodnie jakby nie patrzył są dość krótkie, wręcz przykrótkie. Tak więc na spód dołożyłem wyjątkowo długie solidne wełniane skarpety, plus drugie krótkie wełniane getry.
Wchodząc w konwencję leśnego drwala na urlopie, wyciągnąłem z szafy już jakiś czas nie używaną podręczną myśliwską skórzaną torbę.
Reszta elementów, czyli płaszcz, kapelusz i szaliczek w wilcze tropy - są w podobnych klimatach.
Tak ubrany spokojnie mogę się wybrać na zaplanowany urlop. Od najbliższego poniedziałku przez dwa tygodnie wypoczywam. Prognozy pogody są mało optymistyczne, czyli mieszanka wszystkich pór roku.
Jednak zawsze pamiętajmy o sentencji:
Nie ma złej pogody ......
pozdrowienia Vislav
wtorek, 18 stycznia 2011
kratki, paski
Witam,
kolejny dzień i kolejny zestaw. Pogoda dalej na pograniczu zimy i wiosny.
Sam zestaw łączy w sobie ogień z wodą, czyli paski i kratki w różnej konfiguracji.
Poza "nubukowym" płaszczem, cała reszta to wełenki - tkaniny i dzianiny.
Dla odmiany skarpetki zostały dobrane do kapelusza, chociaż w sumie nie konkurują kolorem ze spodniami. Wzorami tak, czyli układ kratki, paski ....
Jedynym elementem próbującym pogodzić te światy jest apaszka/szaliczek - tutaj paski zbiegając się wzdłuż tworzą kratki.
pozdr.Vslv
kolejny dzień i kolejny zestaw. Pogoda dalej na pograniczu zimy i wiosny.
Sam zestaw łączy w sobie ogień z wodą, czyli paski i kratki w różnej konfiguracji.
Poza "nubukowym" płaszczem, cała reszta to wełenki - tkaniny i dzianiny.
Dla odmiany skarpetki zostały dobrane do kapelusza, chociaż w sumie nie konkurują kolorem ze spodniami. Wzorami tak, czyli układ kratki, paski ....
Jedynym elementem próbującym pogodzić te światy jest apaszka/szaliczek - tutaj paski zbiegając się wzdłuż tworzą kratki.
pozdr.Vslv
poniedziałek, 17 stycznia 2011
ciepły poniedziałek
Witam,
dzisiejszy dzień będzie należał do cieplejszych w tej dokonanej już części zimy 2010/2011. Śnieg praktycznie zniknął, tylko w kanale portowym pływają pojedyncze kawałki kry.
Powietrze jest suche i brak wiatru, temperatura wyraźnie powyżej zera, gdzieś zza chmur powinno wyjrzeć słońce.
Niektóre fotki mogą sugerować, że to już wiosna.
Dzisiejszy zestaw szmatek, chociaż w kolorystyce niezbyt wiosenny, to jednak wyraźnie lżejszy.
Po raz pierwszy od dłuższego czasu pojawiły się półbuty. Chociaż nie do końca wierzę w te zwiastuny ciepła i na wszelki wypadek jest na szyi wełniany szaliczek, oraz w rękach niezbyt grube dziergane rękawiczki.
Spodnie warstwy, chociaż zwyczajowo trzy nie należą do ekstremalnie ciepłych. Mało widoczna lniana koszula, przykryta cienką wełnianą kamizelką i niezbyt grubym wełnianym kardiganem.
Całość nie przekracza grubością jednego normalnego swetra.
Jednak spodnie są wełniane, również skarpetki nie należą do tych najcieńszych.
pozdr.Vslv
dzisiejszy dzień będzie należał do cieplejszych w tej dokonanej już części zimy 2010/2011. Śnieg praktycznie zniknął, tylko w kanale portowym pływają pojedyncze kawałki kry.
Powietrze jest suche i brak wiatru, temperatura wyraźnie powyżej zera, gdzieś zza chmur powinno wyjrzeć słońce.
Niektóre fotki mogą sugerować, że to już wiosna.
Dzisiejszy zestaw szmatek, chociaż w kolorystyce niezbyt wiosenny, to jednak wyraźnie lżejszy.
Po raz pierwszy od dłuższego czasu pojawiły się półbuty. Chociaż nie do końca wierzę w te zwiastuny ciepła i na wszelki wypadek jest na szyi wełniany szaliczek, oraz w rękach niezbyt grube dziergane rękawiczki.
Spodnie warstwy, chociaż zwyczajowo trzy nie należą do ekstremalnie ciepłych. Mało widoczna lniana koszula, przykryta cienką wełnianą kamizelką i niezbyt grubym wełnianym kardiganem.
Całość nie przekracza grubością jednego normalnego swetra.
Jednak spodnie są wełniane, również skarpetki nie należą do tych najcieńszych.
pozdr.Vslv
niedziela, 16 stycznia 2011
jakoś tak
Witam,
bywają takie dni, że wszystko jakoś tak nie jest konsekwentne do końca. Taka była dzisiejsza niedziela.
Ani słonecznie, ani deszczowo * ani ciepło, ani zimno * ani brzydko, ani ładnie * nic porywającego.
Dzisiejszy zestaw też nie aspiruje do specjalnych wyczynów stylowo-kolorystycznych, chociaż zawiera kilka ciekawych elementów.
Przede wszystkim jest to prawdziwa kraciasta koszula drwala - wełniana, a nie licho flanelowo-bawełniana. Doskonała na każdą pogodę, na dodatek praktycznie niezniszczalna. Mam ją od wielu lat, czasami używana dość intensywnie. Przeszła wielokrotne prania bez utraty koloru i formy.
Ciekawa też jest welwetowa kurtka, tak samo lekka, jak i ciepła.
Całość w takim leśno-włóczęgowskim stylu.
pozdr.Vslv
bywają takie dni, że wszystko jakoś tak nie jest konsekwentne do końca. Taka była dzisiejsza niedziela.
Ani słonecznie, ani deszczowo * ani ciepło, ani zimno * ani brzydko, ani ładnie * nic porywającego.
Dzisiejszy zestaw też nie aspiruje do specjalnych wyczynów stylowo-kolorystycznych, chociaż zawiera kilka ciekawych elementów.
Przede wszystkim jest to prawdziwa kraciasta koszula drwala - wełniana, a nie licho flanelowo-bawełniana. Doskonała na każdą pogodę, na dodatek praktycznie niezniszczalna. Mam ją od wielu lat, czasami używana dość intensywnie. Przeszła wielokrotne prania bez utraty koloru i formy.
Ciekawa też jest welwetowa kurtka, tak samo lekka, jak i ciepła.
Całość w takim leśno-włóczęgowskim stylu.
pozdr.Vslv
sobota, 15 stycznia 2011
sobota rano
Witam,
sobotni poranek i spacer z pieskiem. Przez całą noc padał deszcz, momentami dość ulewny. Zniknęły praktycznie resztki śniegu, odsłaniając to co było ładnie schowane.
Dzisiejszy zestaw to kombinacja wełenek i skóry. Chociaż jest cieplej, to jednak momenta wełniany szaliczek się przydaje.
Po drodze oczywiście odwiedziny u ptaszków.
Miłego weekendu
Vislav
sobotni poranek i spacer z pieskiem. Przez całą noc padał deszcz, momentami dość ulewny. Zniknęły praktycznie resztki śniegu, odsłaniając to co było ładnie schowane.
Dzisiejszy zestaw to kombinacja wełenek i skóry. Chociaż jest cieplej, to jednak momenta wełniany szaliczek się przydaje.
Po drodze oczywiście odwiedziny u ptaszków.
Miłego weekendu
Vislav
piątek, 14 stycznia 2011
inaczej
Witam,
strój to nie tylko, moda i styl. Strój to przede wszystkim przekaz o nas. Również jest to forma szacunku dla innych ludzi, okoliczności, miejsc.
Dzisiaj mija kolejna rocznica tragedii promu Jan Heweliusz na Bałtyku. Z morza nie powróciło wiele osób znajomych i nieznajomych. Również osoby, które znałem i szanowałem.
Jak co roku składamy kwiaty pod pomnikiem poświęconym "Tym, którzy nie powrócili z morza".
Chociaż jest to spotkanie pod pomnikiem i widoczny jest tylko płaszcz, fragment spodni i buty, to jednak tego dnia ubieram się starannie, możliwie odpowiednio do tej smutnej uroczystości.
Wyrażamy szacunek zarówno Tym, co nie powrócili z morza, jak również Tym, którzy o nich pamiętają.
pozdrowienia Wiesław
strój to nie tylko, moda i styl. Strój to przede wszystkim przekaz o nas. Również jest to forma szacunku dla innych ludzi, okoliczności, miejsc.
Dzisiaj mija kolejna rocznica tragedii promu Jan Heweliusz na Bałtyku. Z morza nie powróciło wiele osób znajomych i nieznajomych. Również osoby, które znałem i szanowałem.
Jak co roku składamy kwiaty pod pomnikiem poświęconym "Tym, którzy nie powrócili z morza".
Chociaż jest to spotkanie pod pomnikiem i widoczny jest tylko płaszcz, fragment spodni i buty, to jednak tego dnia ubieram się starannie, możliwie odpowiednio do tej smutnej uroczystości.
Wyrażamy szacunek zarówno Tym, co nie powrócili z morza, jak również Tym, którzy o nich pamiętają.
pozdrowienia Wiesław
czwartek, 13 stycznia 2011
kupowanie przez głaskanie
Witam,
ostatnimi czasy przewinęło się trochę tekstów i komentarzy na temat zaopatrywania się w szmatki w SH, sposobu prowadzenia bloga, reklamy i kryptoreklamy, perełek itp.
Jak już wielokrotnie podkreślałem większość swoich zakupów dokonuję w secondhandach. Przyczyny są różne.
Przede wszystkim liczy się dla mnie jakość i różnorodność oferowanych wyrobów, trudno osiągalna w typowych systemach sprzedaży i małomiasteczkowych, wręcz prowincjonalnych realiach.
Oczywiście możliwa jest wyprawa do wielkich centrów handlowych nasyconych do granic możliwości firmami, markami, wyrobami o najprzeróżniejszej jakości i cenie. Kosztem wielu godzin, przedeptanych hektarów, kilometrów i pięter - znajduję mniej interesujących mnie rzeczy, nie mówiąc już o poważnie nadszarpniętym portfelu.
Tak więc w swoich zakupach opieram się na kilku przydrożnych SH, tzn. znajdujących się mniej więcej na mojej trasie z pracy do domu. Wybieram wyłącznie te miejsca gdzie odzież wisi na wieszakach posortowana według rodzaju odzieży, kolorystyki, rozmiarów itp. Powinno być czysto i schludnie.
Omijam miejsca, gdzie oferta leży skotłowana i wymieszana na wielkich stołach/skrzyniach, nie mówiąc już o workach.
Pierwsza selekcja to po prostu dotyk, stąd tytuł tego tematu: kupowanie przez głaskanie.
Tkaniny, dzianiny winny być miłe w dotyku: miękkie, lekkie, sprężyste. Zresztą jest to cecha przede wszystkim dobrych tekstyliów z naturalnych włókien. Trzeba jednak brać pod uwagę, że wełna-wełnie, bawełna-bawełnie itd. - nierówna. Ważne jest miejsce pochodzenia, jakość surowca i cały proces technologiczny prowadzący do gotowego wyrobu.
Wszelkie tekstylia w dotyku przypominające zmięty papier toaletowy, kawałek szorstkiej i sztywnej dykty, śliski worek foliowy, ceratę - bezwzględnie pomijam, nie zawracając sobie nimi głowy.
Wzrok ma drugorzędne znaczenie, chociaż dobre tkaniny mają lekko "jedwabisty" wygląd i naturalne kolory.
Postępując zgodnie z tą metodą mogę bardzo szybko "przejrzeć" kilka/kilkanaście regałów, wyławiając interesujące mnie zazwyczaj tylko kilka rzeczy.
Po sprawdzeniu rozmiaru, cięższe sztuki odzieży mierzę, niekoniecznie przeglądając się w lustrze. Znowu ważne jest przede wszystkim poczucie komfortu po założeniu. Rzeczy, które cisną, uwierają, krępują ruchy odpadają.
Kolor i styl mają mniejsze znaczenie. Prawie wszystko da się poskładać w mniej lub bardziej sensowną całość. Jednego dnia mogę wyglądać jak lord, innego dnia jak włóczęga.
Odrzucam też wszelkie zmechacone rzeczy, nie przeszły próby czasu. Wszelkie wtórne golenia i strzyżenia odpadają, zazwyczaj skutkuje to na bardzo krótki czas.
Niekiedy weryfikacja przed lustrem i tyle. Na końcu można spojrzeć na metkę, głównie sprawdzając, czy nie są to jakieś sztuczności udatnie udające dobrą tkaninę.
To wszystko nie zabiera dużo czasu, a dzięki tej metodzie marka/producent bywa miłym zaskoczeniem. Czasami trafiają się prawdziwe perełki, czego zresztą wszystkim szukającym życzę.
Dzisiejszy zestaw jest stosunkowo prosty. Nawiązuje głównie do stylu związanego z butami Bed Stu. Jest jednak troszkę bardziej elegancki, niż pokazywany przez tę firmę.
Tym razem stosunkowo rzadko u mnie spotykana, cienka wełniana koszula na wierzch, w miejsce marynarki, cienkiej kurtki, lub zapinanego swetra. O ile dobrze pamiętam, pierwszy raz na tym blogu.
Wąskie spodnie to typowy krój dżinsów, nie jest to jednak blue jeans, lecz granatowy niezbyt gruby drelich.
Kolorem wyróżniającym się, są różne odcienie żółtego.
miłego dnia
Vislav
ostatnimi czasy przewinęło się trochę tekstów i komentarzy na temat zaopatrywania się w szmatki w SH, sposobu prowadzenia bloga, reklamy i kryptoreklamy, perełek itp.
Jak już wielokrotnie podkreślałem większość swoich zakupów dokonuję w secondhandach. Przyczyny są różne.
Przede wszystkim liczy się dla mnie jakość i różnorodność oferowanych wyrobów, trudno osiągalna w typowych systemach sprzedaży i małomiasteczkowych, wręcz prowincjonalnych realiach.
Oczywiście możliwa jest wyprawa do wielkich centrów handlowych nasyconych do granic możliwości firmami, markami, wyrobami o najprzeróżniejszej jakości i cenie. Kosztem wielu godzin, przedeptanych hektarów, kilometrów i pięter - znajduję mniej interesujących mnie rzeczy, nie mówiąc już o poważnie nadszarpniętym portfelu.
Tak więc w swoich zakupach opieram się na kilku przydrożnych SH, tzn. znajdujących się mniej więcej na mojej trasie z pracy do domu. Wybieram wyłącznie te miejsca gdzie odzież wisi na wieszakach posortowana według rodzaju odzieży, kolorystyki, rozmiarów itp. Powinno być czysto i schludnie.
Omijam miejsca, gdzie oferta leży skotłowana i wymieszana na wielkich stołach/skrzyniach, nie mówiąc już o workach.
Pierwsza selekcja to po prostu dotyk, stąd tytuł tego tematu: kupowanie przez głaskanie.
Tkaniny, dzianiny winny być miłe w dotyku: miękkie, lekkie, sprężyste. Zresztą jest to cecha przede wszystkim dobrych tekstyliów z naturalnych włókien. Trzeba jednak brać pod uwagę, że wełna-wełnie, bawełna-bawełnie itd. - nierówna. Ważne jest miejsce pochodzenia, jakość surowca i cały proces technologiczny prowadzący do gotowego wyrobu.
Wszelkie tekstylia w dotyku przypominające zmięty papier toaletowy, kawałek szorstkiej i sztywnej dykty, śliski worek foliowy, ceratę - bezwzględnie pomijam, nie zawracając sobie nimi głowy.
Wzrok ma drugorzędne znaczenie, chociaż dobre tkaniny mają lekko "jedwabisty" wygląd i naturalne kolory.
Postępując zgodnie z tą metodą mogę bardzo szybko "przejrzeć" kilka/kilkanaście regałów, wyławiając interesujące mnie zazwyczaj tylko kilka rzeczy.
Po sprawdzeniu rozmiaru, cięższe sztuki odzieży mierzę, niekoniecznie przeglądając się w lustrze. Znowu ważne jest przede wszystkim poczucie komfortu po założeniu. Rzeczy, które cisną, uwierają, krępują ruchy odpadają.
Kolor i styl mają mniejsze znaczenie. Prawie wszystko da się poskładać w mniej lub bardziej sensowną całość. Jednego dnia mogę wyglądać jak lord, innego dnia jak włóczęga.
Odrzucam też wszelkie zmechacone rzeczy, nie przeszły próby czasu. Wszelkie wtórne golenia i strzyżenia odpadają, zazwyczaj skutkuje to na bardzo krótki czas.
Niekiedy weryfikacja przed lustrem i tyle. Na końcu można spojrzeć na metkę, głównie sprawdzając, czy nie są to jakieś sztuczności udatnie udające dobrą tkaninę.
To wszystko nie zabiera dużo czasu, a dzięki tej metodzie marka/producent bywa miłym zaskoczeniem. Czasami trafiają się prawdziwe perełki, czego zresztą wszystkim szukającym życzę.
Dzisiejszy zestaw jest stosunkowo prosty. Nawiązuje głównie do stylu związanego z butami Bed Stu. Jest jednak troszkę bardziej elegancki, niż pokazywany przez tę firmę.
Tym razem stosunkowo rzadko u mnie spotykana, cienka wełniana koszula na wierzch, w miejsce marynarki, cienkiej kurtki, lub zapinanego swetra. O ile dobrze pamiętam, pierwszy raz na tym blogu.
Wąskie spodnie to typowy krój dżinsów, nie jest to jednak blue jeans, lecz granatowy niezbyt gruby drelich.
Kolorem wyróżniającym się, są różne odcienie żółtego.
miłego dnia
Vislav
środa, 12 stycznia 2011
środowa powtórka
Witam,
wczorajszy wieczór miałem wyjątkowo pochłonięty towarzysko do późnych godzin wieczornych, lub wczesnych nocnych, jak kto woli. Dłuugie rozmowy, wspomnienia i projekty na przyszłość związane z bracią flisacko-żeglarską.
Wstając wcześnie rano do pracy, wrzuciłem na siebie rzeczy, jak leci - składając to w tonację granatów, ciemnych czerwieni i szarości.
Deszczyk stukał w parapet za oknem, stąd grubszy filcowy kapelusz.
Płaszczyk już bez swojego paska, a szlufki odprułem. Wcześniejsze rady szanownych komentujących chyba wyszły na dobre i to wierzchnie okrycie wygląda znacznie lepiej.
Z niepokazywanych dotychczas "nowości" wystąpił wełniany krawat "Donegan Tweed", oraz paisleyowy szaliczek z rayonu (taka szlachetniejsza odmiana sztucznego jedwabiu).
Dla "przełamania" dominującej czerwieni dołożyłem szarą "dzianinową" kamizelkę.
i na dzisiaj tyle.
pozdr.Vslv
wczorajszy wieczór miałem wyjątkowo pochłonięty towarzysko do późnych godzin wieczornych, lub wczesnych nocnych, jak kto woli. Dłuugie rozmowy, wspomnienia i projekty na przyszłość związane z bracią flisacko-żeglarską.
Wstając wcześnie rano do pracy, wrzuciłem na siebie rzeczy, jak leci - składając to w tonację granatów, ciemnych czerwieni i szarości.
Deszczyk stukał w parapet za oknem, stąd grubszy filcowy kapelusz.
Płaszczyk już bez swojego paska, a szlufki odprułem. Wcześniejsze rady szanownych komentujących chyba wyszły na dobre i to wierzchnie okrycie wygląda znacznie lepiej.
Z niepokazywanych dotychczas "nowości" wystąpił wełniany krawat "Donegan Tweed", oraz paisleyowy szaliczek z rayonu (taka szlachetniejsza odmiana sztucznego jedwabiu).
Dla "przełamania" dominującej czerwieni dołożyłem szarą "dzianinową" kamizelkę.
i na dzisiaj tyle.
pozdr.Vslv
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















































