piątek, 12 listopada 2010

jeszcze nie czas

Witam

Jeszcze nie czas na opatulanie się w grube swetry i kurtki, oraz ciepłe czapki. Kilka warstw niezbyt grubych ciuszków wystarcza. Pod jednym jednak warunkiem, że nie zabraknie okrycia głowy, szalika i rękawiczek.

Dzisiejszy dzień zapowiadał się deszczowo i sztormowo. Jednak o wczesnym poranku, nie słysząc świstu/szumu/wycia wiatru za oknem, wybrałem w ostatniej chwili lżejszy zestaw. Okazało się, że w zupełności wystarczający.


Bawełniana kurtka z podszewką i taka sama marynarka w zupełności wystarczają jako wierzchnie okrycie. Szczególnie gdy uzupełnione są o ciepły szalik, skórzane rękawiczki i solidny filcowy kapelusz nie obawiający się deszczu.


Pod spodem znalazła się żółta bawełniana koszula, granatowy szalik/fular/apaszka, granatowy bawełniany sweterek i wąskie wełniane spodnie. Całość uzupełniła szara tekstylna kamizelka.
Nazbierało się tego łącznie, dając odpowiednią ilość warstw nawet na chłodny poranek.


pozdr.Vslv

czwartek, 11 listopada 2010

wyprawa

Witam,

Dzisiaj razem z Szamanką Aubrietą wybraliśmy się do zachodniej części wyspy Uznam, czyli miasteczek Ahlbeck i Heringsdorf.
Cele różne:
- przede wszystkim powłóczyć się trochę korzystając ze sprzyjającej pogody,
- zajrzeć do różnych sklepików, ja w poszukiwaniu kapelusza, Aubrieta butów,
- posiedzieć gdzieś przy kawie i ciastkach.

Chociaż nie znalazłem kapelusza, natomiast Aubrieta znalazła piękne sztyblety (na fotkach) wyprawa była udana. Cały czas świeciło słońce, wiatr nie był zbyt dokuczliwy, ciastka były smaczne, a widoki piękne. Włóczyliśmy się ponad 6 godzin, aby z zachodem słońca wrócić do domu.

Część udało się uwiecznić na fotkach, czyli miłego oglądania.











pozdr.Vslv

środa, 10 listopada 2010

Trelleborg

Witam,

Dwie noce w podróży tam i z powrotem przez Bałtyk na promach towarowych, korzystając z połączenia Świnoujście-Trelleborg.
Cały wczorajszy dzień spędziłem na konferencji transportowej corocznie organizowanej przez port Trelleborg. Konferencja typowa, czyli wiele godzin spędzonych na panelowych dyskusjach poświęconych żegludze promowej, rozwojowi portów, nowym technologiom itp...
Warta wspomnienia jest kolacja po konferencji pokazująca uroki kuchni włoskiej.

Miałem też okazję i chwilę czasu pospacerować po miasteczku i zajrzeć do kilku sklepów z szmatkami. Nie zakupiłem nic, chociaż przymierzałem się do kilku rzeczy. To co zauważyłem to wyraźnie widoczne w wielu miejscach wpływy stylu vintage zarówno w damskiej jak, i męskiej garderobie.

Do pokazania nie mam zbyt wiele, bo i nie bardzo miałem czas i okazję dokumentować własny zestaw.
Na czas konferencji oczywiście obowiązkowy granatowy garnitur i niebieska koszula.
Podróż i spotkania na promach bardziej na luzie.

Jako okrycie wierzchnie solidny i ciepły płaszcz, jesień nad morzem nie jest zbyt komfortowa "termicznie". Sama podróż bez problemu, Bałtyk był gładki jak stół.

Trochę fotek dokumentujących tę "wyprawę".









pozdr.Vslv

poniedziałek, 8 listopada 2010

let the blue sky be with you

Witam,

kolejny element, tym razem niebieski element. Błękitne niebo i swobodnie fruwające ptaki.



Zestaw oparty na ciemnych zieleniach, granacie i bieli. Głównym elementem jest czysto-niebieska koszula wyraźnie dominująca swoim kolorem nad resztą szmatek.




pozdr.Vslv

niedziela, 7 listopada 2010

żółty element

Witam

Mroźny, momentami słoneczny poranek. Przeważają już różne odcienie szarości, brązu, bieli, ciemnej zieleni - prawie wszystkie drzewa potraciły liście. Jednak jesień wciąż nie poddaje się i żółty kolor jest wszechobecny.


Kolejny zestaw inspirowany otaczającą nas naturą. Granatowy filcowy kapelusz, ciemnogranatowa bawełniana kurtka, biało-brązowy gruby wełniany golf, szarozielone wełniane spodnie w dyskretną kratkę, czarne kowbojki - tworzą ramy dość neutralne w swoim wyrazie.


No i żółty kolor jako dodatek: żółty filcowy szalik, skórzane rękawiczki i bawełniane skarpetki - to właśnie ten żółty element.


Fotki zostały wykonane w kwiaciarni Szamanki Aubriety. Stosunkowo małe wnętrze z olbrzymią ilością najprzeróżniejszych florystycznych "dingsów".
Stąd skróty i fragmentaryczne pokazanie stroju.
Fotki wykonane zostały z użyciem samowyzwalacza.


pozdr.Vslv

piątek, 5 listopada 2010

paramilitarnie

Witam

Dalej deszczowo i ponuro, ale nie poddajemy się. W dalszym ciągu optymistyczne, tym razem kolory w odcieniach zieleni.
Jest to zestaw "paramilitarny" ze względu na kilka użytych elementów: spodnie w stylu bojówek z naszytymi kieszeniami w większej niż zazwyczaj ilości, trzewiki "owijacze", marynarka i kurtka.
Kolorystyka zestawu jednak wyraźnie wskazuje, że jest to stylizacja w klimatach militarnych.

Pierwsza odsłona to zestaw na zewnątrz z użyciem ciemnogranatowej "navy blue" kurtki. Ze względu na żółte rękawiczki, aby nie mnożyć bytów ponad potrzebę - wełniany szalik jest w biało-czarne kratki.


Wewnątrz, czyli już w cieplejszych pomieszczeniach, kurtka zamieniana jest na ciemnogranatową marynarkę zapinaną na cztery metalowe guziki. Prosty krój, bez kieszonki na poszetkę. Kieszenie jednak są wpuszczane i cięte poziomo, co odróżnia ją od typowej kurtki.

Możliwe jest również pozostanie w samym ciemnoszarym sweterku ze stójką zapinaną na zip.
Jak już jest bardzo ciepło, to można jeszcze podciągnąć rękawy.
Czyli różne wersje do wyboru, a w podjęciu decyzji pomaga termometr - subiektywne odczucie ciepła. Zdarzają się różne miejsca z temperaturami od 18oC do 25oC i niestety czasami więcej.


Jak widać spodnie i buty mają wyraźnie "militarny" charakter, chociaż na zupełnym luzie.
Nie zabrakło też kolorowych skarpetek. Chociaż te ostatnie są widoczne zupełnie wyjątkowo, ale są!


No i jeszcze kilka ujęć tego zestawu w dwóch różnych odsłonach.


pozdr.Vslv

czwartek, 4 listopada 2010

deszczowo i kolorowo

Witam

Na przekór przyjętym zwyczajom i szaroburej deszczowej pogodzie, dzisiejszy zestaw jest radosny i kolorowy. Wolę tutaj kontrast, niż harmonię z otaczającym mnie światem. Dotyczy to zarówno natury, jak i ludzi wczesnym rankiem wędrujących do pracy.

Na początek krótki asymetryczny płaszczyk/kurtka ze stójką, z impregnowanej bawełny, dobrze chroniąca przed deszczem i wiatrem. Ze względu na pagony i ogólny wygląd, kurtka ta ma lekko "militarne" zacięcie. Jest bardzo jasna, prawie biała - co już przeczy kolorystycznym zwyczajom o tej porze roku.
Uzupełnienie stanowi czarny filcowy kapelusz, dość sztywny i odporny również na deszcz. Oczywiście bez przesady, przy ulewie zaczyna "przeciekać".


Kolejny element to welwetowa lekka kurtka/marynarka z naszywanymi kieszeniami. Leciutka i bardzo ciepła. Doskonale się sprawdza jako wierzchnie okrycie przy niezbyt ekstremalnej pogodzie.
Dzięki lekkiej konstrukcji równie dobrze może trafić pod trochę szerszą kurtkę na wzór marynarki.


Kolejna dwa szaliczki w odcieniach czerwieni i ciemnożółta bawełniana koszula. Sama koszula bardziej w typie "sportowym" z grubiej tkanej w wyraźny kratkowany wzór bawełny. W niczym nie przypomina popelinowych/garniturowych egzemplarzy.
Dla uzupełnienia kolorystyki - grube bawełniane, bardzo wąskie czerwone dżinsy.
Na stopach jak zwykle (ostatnio) czarne kowbojki. Polubiłem te buty i trafiają do moich zestawów stosunkowo często. Zresztą doskonale odgrywają swoją rolę wyraźnie błyszczącego kontrastu w stosunku do tego co mogę zauważyć na stopach innych mężczyzn. W tym zakresie z pewnością są unikalne.


Ten sezon zamierzam przepękać bardziej na kolorowo, unikając szaro-niebiesko-khakis zestawów.
No chyba, że od czasu do czasu w kontraście do samego siebie.

pozdr.Vslv

środa, 3 listopada 2010

bez autocenzury

Witam,

Pokazując codzienność nie da się uniknąć różnych lepszych lub gorszych (własnym zdaniem) przedstawień siebie.

Takie sobie fotki. Spłowiałe zielenie, czyli przewaga khaki, taki był dzisiejszy zestaw.
Kapelusz się przekrzywił. Kurtka odbiła światło zmieniając wygląd.
Nie ma fajerwerków.

Jednak pokazując codzienność przedstawiam i dzisiejszy zestaw.



Zaletą tego zestawu jest prostota i funkcjonalność. Obszerny i ciepły. Poza kurtą uszytą z sztywnej i gładkiej, grubej wełnianej tkaniny - cała reszta jest z miękkiej bawełny i wełny.



Spodnie uszyte z cienkiego drelichu, wbrew pozorom nie są ponadwymiarowe. To taki obszerny krój. W pasie dokładnie mój rozmiar, czyli 32".



Jutro (mam nadzieję) będzie lepiej. Każdy chciałby być: piękny młody i bogaty. Zdrowy również.

pozdr.Vslv

Morskie Zaduszki

Witam

W dniu wczorajszym t.j. 2 listopada w późnych godzinach wieczornych razem z Aubrietą uczestniczyliśmy w marynarskich zaduszkach:
Świnoujscy marynarze, kapelan Parafii Garnizonowej ks. kmdr ppor. Adam BAZYLEWICZ, władze i mieszkańcy miasta oraz ich goście uczestniczyli, w niedzielny wieczór (2 listopada), w spotkaniu symbolizującym pamięć o tych, co zginęli na morzu. Modlitewne spotkanie pod nazwą „Zaduszki Morskie” rozpoczęła msza święta odprawiona na piaskach świnoujskiej plaży.

Pamięć o ofiarach morskich katastrof symbolizował wielki krzyż ułożony z płonących zniczy. Po zakończeniu wspólnej modlitwy, uczestnicy tegorocznych marynarskich zaduszek pozostawali nad brzegiem wspominając tych, dla których grobem są morskie głębiny. W tym roku uroczystości przewodził ks. Zbigniew RZESZÓTKO, Dziekan Dekanatu Świnoujście.
„Zaduszki Morskie” to szansa na zapalenie symbolicznego znicza dla tych, którzy nie mają swojego grobu, których ciała spoczywają do dzisiaj na dnie morza, oceanu. Trudno dokładnie określić, kiedy narodził się ten zwyczaj. Wiadomo, że już wiele lat temu rodziny marynarzy, którzy zginęli na morzu stawiały w dzień zaduszny płonące znicze na styku wody i lądu.
8 Flotylla Obrony Wybrzeża

Aubrieta wykonała wieniec okolicznościowy, do złożenia wraz ze zniczem na brzegu Bałtyku.



W uroczystości tej uczestniczyło kilkaset osób, co już sprawiało olbrzymie wrażenie.



Największym jednak przeżyciem była długa lista okrętów, statków handlowych i rybackich, jachtów, kutrów i innych pływających urządzeń związana z "Tymi co nie powrócili z morza".
Zupełnie inaczej odczuwa się samotność bliskich im osób, stojąc nad brzegiem ciemnego i zimnego morza.



Vislav

wtorek, 2 listopada 2010

niebieskości

Witam

Na początek od końca, czyli zestawienie z szara marynarką z kapturem. Miałem w sam raz pozostawioną w biurze.


Dzisiejszy zestaw jest w pewnym sensie powieleniem pokazanych już wcześniej, bardzo stonowanych szarości.
Wymieniony został kapelusz, marynarka, koszula i spodnie na inne w odcieniach niebieskiego i granatu.
Pozostałe elementy właściwie bez zmian. Sam pomysł też jest podobny.


Po "rozpakowaniu się z brązowego płaszczyka/marynarki widoczne jest, że efekt kolorystyczny jest inny. Bardziej ożywiony, a równocześnie bardziej formalny. Głównie dzięki navy blue marynarce.


Wymiana fulara i wierzchnie szalika na odcienie żółtego jeszcze bardziej wzmocniłoby efekt różnobarwności. Jest to dobrze widoczne w przypadku skarpetek.
Takie eksperymenty pozwalają pokazać, że zmieniając niektóre elementy stroju można uzyskiwać odmienne wizerunki.


pozdr.Vslv

poniedziałek, 1 listopada 2010

dodatek

Dobry wieczór,

w uzupełnieniu do poprzedniego tematu, późno popołudniowo-wieczorny zestaw.
Tym razem już bardziej elegancki i wyjściowy zestaw.
Dzień i miejsce w zupełności wystarczające, a właściwie wymagające innego ubioru.
Z przykrością muszę stwierdzić, że dla wielu niewystarczające. Co jest modne w dzisiejszych czasach na ulicy i w większości miejsc nie muszę opisywać, a i nie mam chęci komentować.

Zestaw ten składa się:
długi płaszcz z wysokiej jakości sukna w ciemnym kolorze navy blue, granatowy filcowy kapelusz, granatowy garnitur, niebieska koszula, jedwabny krawat i szalik.


dobranoc Vislav

Guards

Witam
Ostatnie dwie noce, w tym hallowinową (nie obchodzę), spędziłem jako strażnik majątku Aubriety - taka mała kwiaciarnia niedaleko cmentarza.
Oczywiście zestaw szmatkowy musiał być odpowiedni do rangi stanowiska i przede wszystkim ciepły.
Jako okrycie wierzchnie wybrałem kurtkę bosmankę z bardzo tradycyjnej angielskiej firmy Guards. Założona w 1843 roku, najprawdopodobniej już od dłuższego czasu nie występuje na rynku europejskim i lokalnym brytyjskim.
Jedyne co znalazłem to strona reklamowa z 1954 w ciekawym miejscu
Britain's History in Photographs - HISTORYWORLD

Kurtka jako strój celników i straży przybrzeżnej, uszyta jest z zacnej grubej, lecz gładkiej i sztywnej w 100% wełnianej tkaniny (bez żadnych dodatków). Dobrze spełniła swoją rolę również w moim przypadku.

Reszta na fotkach














pozdr.Vslv

p.s. większość fotek wykonana w nocy, z samowyzwalaczem i długim czasem naświetlania - własnoręcznie i własnonożnie (stałe bieganie - aparat i upatrzone miejsce)